Jest taki piękny słoneczny dzień

Zacząłem czytać tę książkę ze ściśniętym żołądkiem.
Bo to jest książka – noc ciemna. Książka, przy której nie ma sensu współczuć, bo to jest ponad współczucie (ponad-współczucie).

To ponad-współczucie daje się odczuć w języku, którym Engelking pisze o śmierci, języku antropologa lub filozofa, a nie historyka.

Jeszcze raz zupełnie nietrafne okazują się takie określenia jak bohaterski naród. Bo jest rodzina Józefa Piwońskiego, która ukrywa Żydów za wszelką cenę i wbrew rozsądkowi, ale jest też Józef Olędzki z Marianem Smuniewskim, którzy wzięli siekierę, złapali ją i zabili. Z lękiem czyta się o tym, że rubryka z tymi, co brali siekierę, jest jednak szersza. Zwłaszcza spoglądając na znajome nazwy miejscowości, nad którymi od lat spoczywa błogi spokój tajemnicy.

Nad nami też ten błogi spokój tych nierozumiejących, co to ludzka pustynia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s