Numer 52: „Wyśnione miłości”

(Spełniając oczekiwania części Czytelników, dziś wybraliśmy się do kina.)

Jak na film o miłości to zupełnie w nim brakowało napięcia, tej gry emocji, pożądliwości, tego drżenia. Prawdę powiedziawszy, momentami chciałem się zdrzemnąć.

Raczej zabawa z konwencją filmu o miłości niż na serio o uczuciach.

(Zagadka, którą usiłuję rozwikłać od kilkunastu minut: ile lat ma Monia Chokri odtwarzająca rolę dwudziestopięciolatki?)

(2,0/2,5)

Dodaj komentarz