„Pieśni miłości i nienawiści” są filmem erotycznym, chociaż scen erotycznych jest w nich jak na lekarstwo. Napięcie natomiast trzyma bez ustanku. Atmosfera zagęszcza się. Trwa niebezpieczna gra pożądania i zazdrości w familijnym anturażu. Trochę w tym czuć Haneke.
(Ostatni film na festiwalu okazał się najlepszy. Wyszliśmy z sali, plakaty zwinięte, ostatni wolontariusze zmywają podłogę.)
(4,5/4,5)
