(Sporo osób wychodziło w trakcie filmu. Marzyłem, żeby byli wśród nich konsumenci hot dogów. Zdaje się, że ci akurat byli wytrwali, niestety.)
Nieznośna maniera filmowania w zbliżeniach.
Ba, żeby ona jedna była nieznośna w tym filmie.
Potem miało być spotkanie z reżyserami: nie zostaliśmy,
obawiałem się, że ujrzę Elżbietę Jaworowicz przebraną w męskie ciuchy.
Główne pytanie, oprócz pytania „Po co?”, które zadawałem sobie po seansie dotyczyło struktury i umiejscowienia służb socjalnych w Argentynie. Takie zboczenie zawodowe.
(1,5/2,0)
