W marchewce i w naci – śnieg

Ze wszystkich wiadomości ubiegłego tygodnia (biedny chory pan, Palikot, itp.), najbardziej poruszyła mnie informacja o uczuciu łączącym Agnieszkę Osiecką i Jeremiego Przyborę.

W sobotę rano byłem już posiadaczem ich „Listów na wyczerpanym papierze” (samo wydanie wzbudza zachwyt niespotykaną estetyką, redakcją i elegancją), w niedzielę wieczorem byłem już po lekturze

jeszcze bardziej poruszony. To bardzo intymna czynność: czytanie cudzych listów miłosnych od zakochania do zupełnego wypalenia, do zimy. Listy Przybory szczególnie kunsztowne – te pierwsze można traktować jako wzorcowe listy miłosne, oczywiście jeśli ktoś dziś jeszcze wyznaje miłość w formach dłuższych niż esemes. De Bergerac wydany.

I te wszystkie piosenki – zawsze myślałem, że to po prostu piosenki, ot taki tekst liryczny – łączą się nagle w sensowną całość, w dialog pomiędzy Nią a Nim, dyskretny, bo śpiewany cudzym głosem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s