„Koncert” Muharema Bazdulja ma trzy płaszczyzny:
Pokazuje idiotyzm wojny, wywołanej niezwykle silnymi zarazkami chorobliwego patosu (patrz s. 70). Ja też na to, dziesięcioletni autor bloga in spe, cierpiałem, wpatrując się w szachownice, słuchając hymnów, ręka na piersi: Lijepa naša domovino. A potem to już była Vukovar, Omarska, Srebrenica. I się wyleczyłem. („Kucharze wojny” wnoszą tutaj ciekawą perspektywę).
Sakralny wymiar kultury pop. Koncert jako wydarzenie religijne. W świecie zmasakrowanym, wymytym z etyki, nadaje znaczenie człowieczeństwu. Koncert – liturgia.
Erotyzm muzyki, którym przesiąknięty jest tekst Bazdulja.
