Numer 27: „Mine vaganti. O miłości i makaronach”

(Sala zanosiła się śmiechem. Wystarczyło, aby na ekranie ktoś zawołał: Terrreza! a publiczność klaskała, rżała i pękała ze śmiechu. Taki oczyszczający seans w niezbyt wesołej rzeczywistości.)

Od pewnego momentu, widz nomen omen orientuje się, że główną bohaterką filmu jest Babcia. (Uwaga, spojler!) Niezwykle urzekająca i jakże smakowita jest również scena jej samobójstwa (te babeczki, profiterolki, dekorowane wiśniami), taka, że aż żyć się chce. Na koniec dance macabre w wersji urokliwej (i z muzyką nieco bałkańską.)

(Tylko czemu ta Alba pozostaje sama?)

(4,0/3,0)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s