Wa. przemieniona w Atlantyk

Mówi kapitan Cousteau. Schodzimy na Broniewskiego. Ten potok to potop. Tramwaje ciągną sznurkami. Płyniemy obok Sadów, po prawej Wyspa Zmartwychwstanek. Zanurzenie: 10 centymetrów i pada. Rozbitek na tratwie Wilsona. Sto dwadzieścia dwa odpłynęło pół godziny temu. Bobry na najwyższych topolach podcinają gałęzie. Fala łagodnie nas unosi. Wycieraczki na peryskopie coraz bardziej w ruchu. Schodzimy na Broniewskiego, za plateau Grunwaldzkim. Rwąco. Już światła. Na suchym lądzie czeka nas herbata i rum ze starych zapasów.

(w Atlantyk, Wa. tlantyk)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s