Numer 25: „Jaśniejsza od gwiazd” (albo: Zakochany Keats i Romantyczna)

(Wyszliśmy z kina: ja oczarowany, A. opisująca film jako „wyciskacz łez”. Zupełnie inaczej niż oczekiwałyby tego narzucane nam role płciowe).

Jane Campion pisze herstorię, pisze ją subtelnymi zdjęciami, doskonale dobraną muzyką, dbałością o szczegóły, ujęciami pełnymi poezji. Tak właśnie powinno się – jak sądzę – opowiadać biografie poetów (podobnie jak mistrzowski Forman opowiadał biografie kompozytorów).

Za sztafażem kostiumowego filmu rozgrywa się dramat całkowicie współczesny. Gdyby ich wyjąć z tych kostiumów i rzucić na jedno z osiedli Wa. mogliby odgrywać taką samą historię. (Wieki mijają, a ludzie wciąż tak samo zagubieni.)

(3,5/4,5)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s