Berlin, 28.07.2010

Martin-Gropius-Bau. Stoimy w ogonku wzdłuż muru, który nie istnieje. Tak od siedemnastej trzydzieści. Tamta pani z koleżankami już odpadła, i ta też – co czytała książkę. Teraz przed nami pan z żoną i pingwinkiem przy plecaku. Jeszcze cztery godziny – informuje tabliczka, jeszcze sześć godzin – informuje pani z muzeum, świeże bajgle – informuje pan z koszem. Teraz kolejka wzdłuż nieistniejącego muru dobiega do drzwi. Pan ochroniarz z papierosem odlicza eins, zwei (jakieś krwawe skojarzenia.) Dwudziesta trzydzieści: ogonek zakręca, wspina się po schodach, otacza balkon, z którego widać tych, co jeszcze dalej. Kończą się rozdziały w książkach, game over na komórkach, pilni portierzy wpatrują się w tłum.

Jest dwudziesta pierwsza. Wchodzimy. Frida Kahlo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s