2. Erynie w wagonie

Kupując „Erynie” w kiosku na stacji centralnej złamałem zasadę nieprzepłacania za książki. Jednakże było to jedyne rozwiązanie, chroniące przed zanudzeniem się na śmierć w nieśpiesznie mijającym pola rzepaku intercity do Gdańska.

Wybór tytułu trafny. Czyta się z zainteresowaniem, choć Lwów jakoś mniej mroczny niż Breslau. Intryga prowadzona zaskakująco.

Jedno mnie niepokoi: komisarza Popielskiego nie potrafię polubić. Chociaż to brat bliźniak Eberharda Mocka, to temu drugiemu o wiele więcej wybaczam, nawet te rozprawy w ciemnych komórkach i pod Breslau kanałach.

(Może wynika to z moich własnych, osobistych stereotypów?)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s