Notatki z żałoby. Rola kronikarza

(Zastanawiałem się, czy coś powinienem notować. W końcu, wyznaczyłem sobie poślednią rolę kronikarza, zapisuję – nie wiadomo dla kogo. Jednak notować.)

Sądzę, że szczerzej jest nie mówić wcale o polityce, którą prowadzili, o rolach, które grali, o słowach, które wypowiadali i już nie będą mogli ich cofnąć. Gdybym naraz wpadł w zachwyt, nie byłbym szczery.

Staliśmy wczoraj przy Marszałkowskiej. Nie robiłem zdjęć. Niemożliwa jest fotografia emocji, zafałszowana. Boję się tego prywatnego patosu. Nie byłbym w nim szczery. Tylko współczuję, wyobrażam sobie – stracić brata bliźniaka – ten ból.

Patos jest piękny i potrzebny, aby nadać sens historyczny. Potrzebne są symbole, aby przetrwać. Kir, kondukt, kondolencje. Ale patos nie powinien być usprawiedliwianiem.

(Spróbuję ukryć się za iwaszkiewiczem, może łatwiej notować: Parę miesięcy temu, oglądałem na jutjubie pogrzeb Broz-Tity, nie sądząc, że przyjdzie mi też stać na trasie konduktu. Myśli patetyczne, uroczyste. Ludzie rzucają na jezdnię kwiaty. Stoimy z A. przy szczelnie wypełnionym krawężniku, obok F.-owie i R., nieco chłodno. Nadjeżdża. Bezwiednie w uszach Tuwim: "Drugi raz Pan Prezydent jest dzisiaj na mieście". Zimno. Motocykle w szyku. Trumna. Sam nie mogę zrozumieć własnego smutku.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s