Autor bloga wyczekuje

Zdążyłem przejść z terminalu do terminalu, aby odnaleźć kofihewen, ale ona już tam była, ta walizka. Popijałem karmelową kawę a droga powrotna bez powrotu, już ewakuowana. To walizka przy kiosku rilaj – jak mówił megafon.

Poniżej staliśmy. Kolega, kopę lat, z Brazylijczykiem. A tu tłum (a tam walizka – powtarza megafon). A oni nie wychodzą, bo bez walizek wciąż. Na razie Paris, Paris. Lekka histeria w ciemnym futrze po lewej. Po prawej, róża, sztuk jeden.

(Brazylijczyk mówi białi. Nie wiem, czy ma na myśli oczekiwany płaszcz żony, czy pogodę na zewnątrz).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s