Sztuka jest dla mnie nieznanym alfabetem. Nie umiem przebijać się przez światłocienie. Cały Herbert o sztuce nie przemawia do mnie (odkładam ten tom tam). Tylko jeden wyjątek, na Wyspie.
Nabożnie oniemia. Dwa piętra bezinteresownej sztuki. Od posadzki w niekończący się sufit. Potlacz Serenissimy.
Piękno. Zachwyt.
