Kiwi nielot albo pora odlotu pana P.

Jedną z tożsamości autora bloga jest skrzętnie skrywana tożsamość politologa. Dawno, dawno temu autor bloga uczył się m.in. zasad Konstytucji i podziału obowiązków pomiędzy władzą wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą. Podobnie, zresztą, jak rzesze innych politologów, prawników, a być może także ekonomistów, socjologów lub historyków.

Niestety w czasach, gdy pan P. studiował prawo, Konstytucja była nieco inna. Dość szybko pogodził się z tym, że Rada Państwa nie istnieje, przełknął brak rad narodowych, nawet to, że Wa nie jest już „miastem bohaterskich tradycji Narodu Polskiego” jakoś przebolał. Nie wiedział jednak, co zrobić w sytuacji, gdy notatki, które pan P. skrupulatnie sporządzał na wykładach nie opisywały urzędu, który – jakimś trafem – istniał. Pan P. dziwił się i rozmyślał nad funkcjami Senatu, nad Trybunałem Konstytucyjnym, wreszcie nad najbardziej (jak się panu P. wydawało) zawiłą rolą prezydenta.

(Niniejszym wpisem autor bloga zabiera głos w jednej z dyskusji wyłaniającej się z otaczającej nas papki. Zabiera, aby podkreślić – wbrew pojawiającym się głosom – że to jednak pan P. nie zna Konstytucji. Choć żenujący są obaj, ale to już tylko kwestia smaku.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s