Berlin. O współczuciu.

Z miasta, w którym metro dojeżdża na stację Wannsee, wyjeżdżałem czytając ponurą czarną księgę o „Wilhelmie Gustloffie” – statku wypoczynkowym nazistów, statku-szpitalu, statku-koszarach, wreszcie statku-cmentarzu dla kilku tysięcy mieszkańców dzisiejszej północnej Polski. Rozmyślałem o uniwersalnym ludzkim uczuciu przerażenia i usiłowałem zrozumieć, czy inaczej liczy się trwoga matki z dziećmi tonącej w burzowym Bałtyku i innej matki, która w bydlęcym wagonie wiezie dzieci do Treblinki albo Bełżca. Jaka jest cena ludzkiego życia? Czy zależy od narodowości, religii albo majątku? I nie potrafiłem odpowiedzieć na pytanie, co to znaczy współczucie. (Kiedy umiera człowiek, chyba i tak nie trzeba szukać dalszych odpowiedzi. Chyba płakać jednakowo trzeba w obydwu przypadkach.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s