Wielka Relacja Październikowa: upadek Geniusza Karpat

To było naprawdę bezcenne.

(Ten mroźny wieczór euforyczny, że prysły marzenia tego małego hochsztaplera, że nie będę jego fałszywej facjaty oglądał co dzień na czołówkach serwisów informacyjnych, że jego oślizgłe brednie rozpłyną się gdzieś w szumie informacji. Warto było. Stać w kolejkach jak W. w dalekiej Irlandii, jak moja Babcia z nadciśnieniem, byle im się nie udało zniszczyć tego wszystkiego. Tym – jak to przeczytałem na jednym z blogów – „ziejącym jadem kartoflom”. W sumie, stojąc na pl. Wilsona tuż po 22.55, poczułem, że ten naród nie jest wcale taki głupi. Pięknie było znów sobie wzajemnie gratulować.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s