
Georgi Gospodinow, I wszystko stało się księżycem, tłum. Magdalena Pytlak, Wyd. Literackie 2026
Między momentem, w którym zgaśnie Słońce a dotarciem tej informacji na Ziemię minie 8 minut i 19 sekund. Od tego zaczyna Gospodinow: od darowanego nam czasu.
Tom jego opowiadań potwierdza, że jest on najlepszym żyjącym specjalistą od upływu czasu a jego osiągnięcia w zakresie ujmowania tegoż w literaturę zasługują na najwyższe uznanie.
Historie są krótkie, zbudowane w formie paradoksów, zaskakujących swoją puentą. Każda jest po części małą medytacją.
Para, która umawia się po latach w hotelu „Bułgaria”. Wycieczka do babci na zarośnięty cmentarz, zapamiętany z dzieciństwa. Filmowanie wesela w opuszczonej wsi.
Gdzieś w środku znajduje się opowiadanie pod tytułem „Córka”. Narrator spotyka w nim mężczyznę jadącego pociągiem, opiekującego się lalką wielkości dziewczynki. To przepiękny tekst o lęku. Z puentą (oczywiście!), która zostaje na długo.
