Teologia ciała w praktyce

Modlitewnik Rothschilda, XIV w., Biblioteka Yale, źródło: facebook.com

Porozmawiajmy o teologii ciała. W końcu to teologia jest królową polskich nauk. W dużym uproszczeniu chodzi w niej o ustalenie do kogo należy władza nad ciałem. Ponieważ teologia jest wyrazem doktryny religijnej – ex definitionae – władzę takową posiada Bóg.

W gruncie rzeczy do ustalenia pozostają imponderabilia. Kto w imieniu Boga ma sprawować władzę nad ciałem? Władza oznacza wyznaczenie reguł kontroli ciała. To moralność: określenie tego, co możemy z ciałem – które nie jest naszą własnością (por. wyżej) – robić, a czego nam nie wolno. Narzędziem władzy kościelnej, bo Kościół uznaje siebie za przedstawiciela Boga, staje się poczucie winy. Ciągłe poczucie winy, od narodzenia do śmierci, obrzydzające nam własne (z punktu widzenia teologii właściwie nie) ciało. Nakłada się na to fakt, że szczególną – obsesyjną – uwagę Kościół, w którym rządzą bezżenni mężczyźni, przywiązuje do ciała kobiet.

Kościół dąży, aby swoją władzę nad ciałem umocnić prawem państwowym. Władza doczesna ma w imieniu Boga i Kościoła rządzić ciałami innych (teologicznie ujmując, ma pilnować bożej własności). Nieważne, że nie musisz zgadzać się z doktryną religijną, teraz doktryna staje ustawą.

Mijające tygodnie przynoszą dwa dokumenty odnoszące się do praktycznego wymiaru tak rozumianej teologii ciała. Pierwszy to uzasadnienie wyroku quasi-Trybunału Konstytucyjnego, które w jednym ze zdań, wbrew medycynie i zdrowemu rozsądkowi, mówi:

Ustawodawca, podkreślając podmiotowość prawną dziecka w prenatalnym okresie życia, powinien jednak wykorzystywać, w miarę możliwości, pojęcia odnoszące się do relacji między ludźmi, tj. relacji bycia dzieckiem i relacji bycia matką (uzasadnienie K1/20).

Tym samym usiłuje narzucać kontrolę nad ciałem kobiety nawet na poziomie języka. Doktryna religijna ma być jedynym źródłem prawa dotyczącego cielesności.

Drugi z dokumentów ma charakter historyczny, to irlandzki raport Komisji śledczej do spraw domów matki i dziecka (tutaj), opowiadający o latach kościelno-państwowej kontroli nad ciałami kobiet, wyznaczania standardów czystości i wykluczania, w imię moralności, czyli w imię Boga, nieślubnych dzieci i ich matek.

Kościół katolicki nie wynalazł stosunku Irlandczyków do poszanowania małżeństwa i rodziny. Niemniej, wzmacniał go poprzez kościelne nauczanie podkreślające wagę czystości przedmałżeńskiej oraz zagrożeń seksualnych związanych z salami tanecznymi, niestosownym strojem, wspólnymi kąpielami i innymi źródłami „pokus” (46).

Ta kontrola przekłada się na opiekę mającą na celu ratowanie dusz osieroconych, porzuconych i biednych dzieci, w tym dzieci nieślubnych (49). Dusz, nie ciał – ciała należą do Boga. To ważne, jeśli doczytamy dalej:

Pelletstown – córki miłosierdzia – 3615 zmarłych dzieci;
Tuam – siostry Bon Secours – 978 zmarłych dzieci;
Bessborough – kongregacja najświętszych serc Jezusa i Maryi – 923 zmarłych dzieci;
Sean Ross – kongregacja najświętszych serc Jezusa i Maryi – 1090 zmarłych dzieci;
Castlepollard – kongregacja najświętszych serc Jezusa i Maryi – 247 zmarłych dzieci;
Regina Coeli – Legion Maryi – 734 zmarłych dzieci.
Itd.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s