Dziennik. Notatnik, którego nikt nie czyta

Poniedziałek

Gromada letnich dzieci wbiegła do sto osiemdziesiąt.
O Boże,
żadne z nich nie ma maseczki a na ich skórze znać (o)środki wypoczynkowe.

(khe, khe, nerwowy kaszel)

A może
nie mam naprawdę nic do napisania? Czego się naprawdę boję.

wp-1595490858250.jpg

Wtorek

Miasto nie wydawało się własne. Tak stwierdziła Ri. i teraz przyjrzał się bliżej. Obco czuł się cały czas, chociaż rozpoznawał okolicę. Jawiła się jako fotogeniczna w ten lipcowy zmierzch. Na głównym placu usiedli i jedli frytki. Powoli robiło się ciemno. Letni dzień się kończył. Nie było miasta, byli tylko ludzie.

Środa

Opowiem Ci o bryczce (może to była dorożka) w środku Żoliborza Egzaltowanego.
O kim? O czym?

Nie odwracaj się tylko na schodach ruchomych w tej galerii handlowej, co – jak mówi – tęskniła.
Za kim? Za czym?

*

Notatki do kronik zarazy

Ona jest. To, że o niej nie mówimy, to, że wyszliśmy z domów, wcale nie oznacza, że zniknęła. Codziennie po czterysta nowych przypadków: przyzwyczailiśmy się do niej. Udomowiliśmy.

Wzmianka z jakiegoś naukowego czasopisma (tutaj). Komórki zaatakowane przez wirusa zaczynają wyciągać do innych macki, żeby dalej zarażać. Piszę sobie do R.: może to właśnie długo oczekiwana wizyta nas z przyszłości?

59 nieodebranych od miesiąca ciał w Madrycie (tutaj).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s