Jaroslav Rudiš, Czeski Raj

mladekjozin_galerie-980
Fragment teledysku Ivana Mladka „Jožin z bažin”, źródło: denik.cz

Być może zestaw moich czeskich skojarzeń jest bardzo ubogi, ale czytając opowieść o mężczyznach w saunie Jaroslava Rudiša nie mogłem nie przywołać tej koszmarnej piosenki, która powróciła kilka lat temu, stając się hitem mediów społecznościowych, a potem wesel i dyskotek.

Nadchodzi kres czasów. Ci mężczyźni – cały przekrój niewielkiej społeczności – już to przeczuwają (chociaż zdziwią się dopiero na koniec). Może zresztą to kobiety bardziej wiedzą o końcu (w końcu ich chichot za ścianą jest tłem dla tych rozmów): Moja żona powiedziała, że teraz to już naprawdę coś się stanie. Ciągle gada z sąsiadkami, czy w tym roku opłaca się robić przetwory (s. 88). Przetwory – odpowiadam sobie po tygodniach zamknięcia w domu – zawsze opłaca się robić.

Ten kres czasów, czasy ostateczne są jak z piosenki Miłosza: mijają pory roku, a nie widać zmian. Rozmowy w saunie toczą się powoli: kobiety, samochody, choroby. Wiesz co, ja mu dam w japę. Tylko jeden co nie widzi, widzi, gdy wychodzi z zimnej wody. A drugi widzi więcej niż powinien widzieć.

A. zżyma się, że to takie czytadło, co nie trzeba się za bardzo skupiać. Ale może właśnie tak wygląda Czyściec (w który nie wierzę). Bo na to wygląda, że to Czyściec, ta sauna, a nie żaden Raj.

(tłum. Katarzyna Dudzic-Grabińska)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s