Kroniki zarazy (30)

Piątek 70

Usiedliśmy w kawiarni, tak jak bywało w nie tak dawne minione sobotnie ranki. Biznes nie szedł.

Y-ech-an-esze-o-awy – spytała Kawiarniana, po czym, widząc brak reakcji, zsunęła maseczkę i przetłumaczyła – Czy chce pan jeszcze coś do kawy?

To był pierwszy dzień jak otworzyli. Kawa była tańsza. Przy zazwyczaj pełnym parapecie ktoś pisał na komputerze. Ktoś inny opalał się przy stolikach przy wejściu. Smutno to wyglądało, jakby coś nam z tego przeszłego, zwyczajnego życia jednak przepadło.

wp-1590265328461.jpg

Sobota 71

Maleńkie podróże

Trzeba się przedrzeć przez bambusową dżunglę wierzb. Kosów o rzece śpiew.

Na wiślanej łasze rozbite obozowiska. W każdym kipi życie. Tamte dzieci łowią węże w ogromnej kałuży, ci wznoszą szałas z giętkich gałązek, dalej nad brzegiem ktoś obchodzi urodziny.

Mój telefon ma funkcję mikroskopu. Pozwala oglądać ziarenka piasku, bardziej podróży nie da się już pomniejszyć.

Żeby fotografować to dwie osoby muszą lubić – stwierdza Dziecko, choć mógłbym być fotografem plaż, a nie tylko piasku.

Oko chwyta łapczywie inne miejsca.

Na plaży jest dystans, koczownicy nie noszą maseczek. Wracają im odebrane części ciała. Zawracanie głowy z tymi maseczkami – mówi taka jedna (jej dzieci łowią węże), co chyba nie wierzy w powietrze.

Nudzę się – po niecałej godzinie zauważa A., więc na powrót przedzieramy się przez dżunglę, wspinamy po wale, jedziemy mijając rowerzystów i niebieski most. O, patrz, wschodzą kominy, nad Siekierkami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s