Drób
Z rozmów w drobiarskim:
– pięć łapek poproszę…
– ja dwa korpusy…
Suknie
Trzy panny przy kawie wybierają suknie ślubne.
Wrona
Wówczas chwyta nas listopad. Tak samo jak wrona orzechy dla sikorek na naszym balkonie chwyta w swoje szpony. Zamiast śpiewu budzi nas kra.
Nic
Tej niedzieli nic się nie zdarzy. Odbierze przesyłkę z neapolitańską kawą, będzie medytował nad brakującymi słowami i usiłował pozbierać swoje zapiski. W listopadzie nie ma na co czekać – podsumowuje A.
Podróżne
Znad podróżnych zapisków: kiedy przestał ufać zdjęciom widać wyraźnie ten moment. Przedtem wierzył w ich siłę, a one są jak z insta, nic więcej: instant na insta. Potem rośnie tekst i on jest w tekście.

Muszla
Miasto powoli przekonywało się do zimy. Mgiełka, którą napotkał, była awangardą owego arktycznego powietrza, które miało nadejść i z drzewek zdjąć ostatnie żółte listki. Salon tatuażu jako pierwszy wystawił choinkę. Na rogu ulic, zagłuszany przez tramwaj, ktoś grał na trąbce. Księgarnia mieściła się na piętrze kamienicy. Zapewne wiele razy była już przedmiotem opisu albo zachwytu (liczne spotkania autorskie sprzyjają temu): niemniej przyglądał się gipsowej muszli nad drzwiami tak jakby ujrzał nagle fale oceanu.
Pompon
Zgubiłam pompon – bezradnie mówi A., a pompon należał o Dziecka, więc idź do samu tą ścieżką, którą dziś wracaliśmy. Może tam pompon. W nocy wszystkie pompony są szare. Ten szary był nawet w dzień.
Widziały panie pompon? – pytam kasjerek w samie, ale zaprzeczają. Może jest teraz wróblim zamkiem albo ozdobą nad kominkiem u wron.
Sukienka
Czuję się taka zaopiekowana w tej sukience – opowiada A. rozpakowawszy, ubrawszy i zapiąwszy.
Szczygieł
W innej księgarni:
– Czy jest Szczygieł?
– „Nie ma”?
– A to szkoda.

Asklop
Napis: WE LIVE IN ASKLOP otwiera mi oczy. Od dawna czuję, że coś nie tak. Nie mówmy o Polsce, mówię do An., kiedy się spotykamy w restauracji przy stacji. Teraz uświadamiam sobie, że jestem Kalopem.
Urodziny
Patronem wieczoru niespodziewanie stał się Rafał Wojaczek (Na Twoje urodziny jestem sam bezbronny/ Broń nakazałem sobie odłożyć (…)). Wino było białe, bielsze i całkiem czerwone. Usiłowałem zapamiętywać najdrobniejsze szczegóły, ale dobrze wiem – po latach – zostanie z nich tylko zamazany fragment, taki jak pomarańczowa świeczka w kolorze żółtego sera – najtrudniej będzie odtworzyć nas wtedy. Ciepły pokój (prawie wigilia), nasiona czarnuszki.
