Dziennik. Zima w styczniu

IMG_20190126_162003_171

23. Gilberta

A tymczasem oddalałem się, unosząc na zawsze (…) obraz rudowłosej dziewczynki o twarzy usianej różowymi plamkami piegów, trzymającej w ręku łopatkę, która śmieje się, mierząc mnie przeciągłym spojrzeniem (M. Proust, W stronę Swanna, s. 176).

W czasach elektronicznych nie ma już takich długich wspomnień.

24. Tęsknota

Tej zimy czułość jest w aptekarskich dawkach. Podobnie jak śnieg, nie krzycz na mnie. Ja nie krzyczę, tylko dużymi literami zapisuję, bo zera i jedynki porywają nam komputery.

25. Kopytka

Ostrzega mnie N. (nowa postać w pokoju), abym koledze-mormonowi nie wspomniał przypadkiem, że Dziecko dostało w przedszkolu  – na Dzień Babci i Dziadka – rolę diabełka. Na wszystkich zdjęciach ogląda z ciekawością swój błyszczący ogon, kopytek brak, do wieczora piekielna czerń na czubku nosa.

26. Klerycy

Dwaj klerycy nad goframi rozprawiają w kawiarni. Znowu zaczyna padać śnieg, sanki parkują, ciepło rozchodzi się z pachnącej drewnem kozy. Poznaję ich po topografii, o tym jak o niej mówią: że mijasz konkatedrę i dochodzisz tam, gdzie są relikwie błogosławionego Edwarda. Kto oprócz kleryków wie, gdzie jest konkatedra (nie jestem klerykiem).

Mogliby nie zamawiać gofrów, lepiej pasowałby obrazek jak grają w szachy albo karty. O dusze.

27. Pamięć

Dzieci Holokaustu idą pierwsze – trwa dyskusja wśród stowarzyszeń, kto po kim składa kwiaty. Pani ambasador w górze z futra – nigdy nie widziałem tyle zwierząt na jednej osobie – jednak po wieńcach od rządu (Repnin by nie pozwolił). Może nie jest zbyt zimno, ale mróz łapie za małe palce u nóg.

Stoimy pod pomnikiem, załatwiając własne interesy przy pomocy imion, których nikt nie wymieni, i wzywając Boga, który wtedy zasnął.

28. Bomba

Tykanie, cały dzień tykanie. Plotki, domysły, fantazje. Wigilia święta republiki, szafoty już ustawione, na placu Zgody pierwsi gapie. Taka wielka potrzeba – w mojej elektronicznej bańce-bajce – żeby odzyskać teraźniejszość. Samo czekanie warte było więcej.

29. Rajzefibra 

Deszcz będzie – zapowiada A. Pakuję więc szarość na Południe. Dziecko w ryk, bo zabrano mu „Maszkę”. A sam wiem przecież, że szczęście bywa elektroniczne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s