Olga Gitkiewicz, Nie hańbi, Dowody na Istnienie 2017

800pxRhodes_Mfg._Co._Spinner._A_moments_glimpse_of_the_outer_world._Said_she_was_11_years_old._Been_working_over_a_year....__NARA__5_400x400
(Lewis Hine, Rhodes Mfg. Co. Spinner. Chwila spojrzenia na zewnątrz. Mówiła, że ma 11 lat i od ponad roku pracuje, Lincolnton, N.C., 1908, źródło: wikimedia.org)

3 marca:

Wbrew pojawiającym się recenzjom, tudzież nominacji do nagrody Kapuścińskiego, największą wartością tej książki nie jest wcale opowieść o dzisiejszym rynku pracy. Ba, historia o Mordorze, nadużywająca korporacyjnego żargonu, wydaje się naciągana, a znowuż fragment o Szydłowcu jakiś niedokończony.

Za to to, co „Nie hańbi” opowiada o pracy w żyrardowskich tkalniach jest bardzo ciekawe. W tych fragmentach (nitkach) autorka wyraźnie podąża śladami autora „13 pięter”, śledząc losy kolejnych pokoleń robotników (i kolejnych pokoleń fabrykantów). W dobie zachwytów nad dwudziestoleciem warto pamiętać opisy żyrardowskiej nędzy i niesprawiedliwości. Owszem, świat można widzieć z perspektywy „Ziemiańskiej”, ale będzie to tylko ćwierć, a może i mniej prawdy.

Brakuje na stronach tej książki przypomnienia, że rolę Żyrardowów przejęły dzisiaj fabryki Bangladeszu, które są na tyle od nas odległe, że udajemy, że ich nie ma.

Dawno temu ksiądz Tischner pisał, że polska praca jest chora. Po lekturze żyrardowskiej części książki Gitkiewicz rodzi się we mnie pytanie, czy pracę da się w ogóle uzdrowić? Jak wiecie jestem pesymistą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s