Piotr Lipiński, Bierut. Kiedy partia była bogiem, Czarne 2017


(Pomnik Bieruta w Lublinie, odsłonięty w 1979 r., (c) NAF Dementi, Archiwum Ośrodka Pamięć i Przyszłość, źródło: teatrnn.pl)

Od tygodnia trwa ciepła pogoda, która sprawia, że tegoroczna wiosna, aczkolwiek spóźniona, staje się niebywale piękna. Wszystko naraz zielenieje, kwitnie – czyniąc wrażenie gwałtownego wyzwolenia się wewnętrznego piękna i życia w przyrodzie (Bolesław Bierut, 11.05.1947, s. 157).

Cyrankiewicz z biografii Lipińskiego to był smakosz życia: czasem cynik, czasem sceptyk, ale przede wszystkim oportunista.

Co innego Bierut. Materiał na komunistycznego świętego, nie męczennik, ale wyznawca. Cichy i pokornego serca, wieczorami czytający akta w sprawie oskarżonych, którym odmówi łaski. Znawca architektury. Asceta.

A może – głośno się zastanawiam – ten wstrzemięźliwy styl życia wynika z miejsca urodzenia? Wiecznie melancholijnego Lublina? On też stamtąd, on taki sam.

Różnice między oboma portretami widać w samej książce: Bieruta nie da się poznać, zauważa autor. Nie da się znaleźć dla niego odrobiny sympatii.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s