Dziennik pisany w listopadzie (odc. 3)

Lustro

W windzie przyglądam się sobie jak rzadko uważnie: ów brązowy czubek nosa to jedynie ślad po nagłym espresso.

Plac i pałac

Po przejęciu państwa, rozumianego jako instytucja, oraz przejęciu pamięci (władza reprodukuje własną pamięć, aby zastąpić nią pamięć dotychczasową), kolejnym krokiem każdego zmierzającego do autorytaryzmu rządu jest zapanowanie nad architekturą: wielkie budowle Leopolda, marmurowe ulice Duce, monumentalna Germania, Chrystus Salazara, siedem moskiewskich sióstr, świątynia Pniewskiego, symetria, dużo linii prostych, chwała, Bóg, honor, ojczyzna.

Zburzyć Pałac, zająć Plac (tyłkiem o Plac zeszłej zimy było moje pac): początkujący autokraci wyciągają kreślarskie deski.

Domek Ninoczki

Czwarty żółty domek też należy do Ninki. Z tyłu ma być latarnia morska a z przodu rabatka.


(Millie Bobby Brown w roli Eleven, źródło: popbuzz.com)

Stranger Things S02E08

(Spojler) Urzeka mnie w tym, co oglądamy za namową Dż., ewangeliczność scenariusza. Wieczorem owego dnia, tam, gdzie przebywali, przyszła Eleven, mimo drzwi zamkniętych. Ten serial przecież opowiada o piekle, te okropne stworzenia to nic innego jak tysiąc diabłów ze „Złotej Legendy”. Nawet w Chicago, cóż to jest innego, jeśli nie kuszenie?

O gęsiach, co nie doczekają się kolędy

Pięknie się piecze gęś w gruszkach. – Do kiedy będą gęsi? – zanotowałem czyjeś pytanie którejś soboty na hali. – Dopóki nie wyrżną stad.

Nadejście

Nie mogę oderwać Dziecka od szyby. Nie pomagają ani mleko, ani parówki. Josif Brodski dźwięczy w uszach. Sikorki szukają balkonów. Kawki wyczekują pod piekarnią. Pada pierwszy śnieg. Potem zupełnie nic: lekcja znikania.

Na niechybną śmierć yorka

Autor bloga zagłębia się w lekturze. Autobus rusza. A tu życie wisi na włosku, to jest na smyczy, i piszczy. Rzucają się ludzie, krzyczą. Oho! Panie kierowco! Naciskają nerwowo guzik. Pam-pam. Za akapitem wzrok podnosi też autor, nieświadomy yorkowego ocalenia. Gap, nie świadek.

Nic do opisania

Kurier miał przywieźć nowy wózek dla Dziecka. Już, już, pomyślałem sobie, będzie wyborna historia na bloga. Z kurierami zawsze są wyborne historie. A tu nic. Grzeczny, nie ma, aha, przyjedzie później, o siedemnastej? Dobrze. Był, czekał, wręczył. Wszystko w porządku, więc powiedzcie dlaczego jestem zawiedziony?

Późny listopad

Wolę poranki. Nic nadzwyczajnego, ale są mniej oślizgłe od wieczorów, którym jeszcze nie rozpalili świateł, więc tramwaje znikają za ciemną rzeką.

(16-22.11.2017)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s