Christopher Clark, Lunatycy. Jak Europa poszła na wojnę w roku 1914, Dialog 2017 (odc. 2)


(Edvard Munch, Akt płaczący, 1913-1914, Muzeum Muncha, Oslo, źródło: pinterest.com; sztuka przedstawia przeczucia, Christopher Clark – siatkę powiązanych faktów).

Prezentyzm jest herezją, którą od dawna jak najzacieklej zwalczam. Niemniej, czytając obszerne fragmenty „Lunatyków” (ciągle niedokończonych, ciągle w trakcie, wymienianych na inne tomy w podręcznej torbie), nie mogę oprzeć się innemu wrażeniu – obym był złym prorokiem – że o to przed nami rozciąga się Wielkie Powtórzenie.

Zacytujmy Clarka, aby pokazać jak bardzo podobna jest sytuacja dzisiejsza do tej sprzed ponad stu laty.

Wypowiedzi kajzera były niepokojące, oczywiście. W środowisku, w którym rządy państwa nieustannie łamały sobie głowę nad intencjami pozostałych stron, stanowiły one potencjalne zagrożenie (…) Nic dziwnego, że perspektywa, iż zostanie się dopadniętym przez kajzera przy obiedzie lub kolacji, gdy ucieczka była niemożliwa, budziła przerażenie w sercach tak wielu członków europejskich rodzin królewskich (s. 206).

Jeszcze inni wychwalali wojnę za jej rzekome działanie terapeutyczne, uznając ją za „dobrodziejstwo dla społeczeństwa i siłę napędową awansu społecznego”. (…) Broszura autorstwa wojowniczego duchownego z Nowej Zelandii wydana przez brytyjską Ligę Służby Narodowej wzywała każdego ucznia, aby pamiętał, że to on stoi „pomiędzy swoją matką i siostrą, swoją ukochaną i przyjaciółką, wszystkimi kobietami, jakie spotyka i na jakie patrzy, oraz niewyobrażalną hańbą obcej inwazji” (s 263).

Myślę o Wielkim Powtórzeniu, patrząc na polski obłęd, patrząc na obłęd amerykański, i na to, co dzieje się w transmisji na żywo w pięknej Barcelonie, gdzie trwałość naszego szczęścia okazuje się być ułudą, gdy zaczynają do głosu dochodzić zbiorowe fetysze: fetysz jedności prawicowego rządu, który na ulice wysyła zomowców i fetysz narodu u Katalończyków, ten sam fetysz, który dał o sobie znać dwadzieścia parę lat temu w równie pięknym i szczęśliwym Sarajewie. (Nie da się jednak dzisiaj pisać inaczej, oglądając zdjęcia z Katalonii, niż z potępieniem kroczącego w stronę eskalacji rządu w Madrycie).

Jeśli projekt europejski, na co liczy w Polsce wielu, zbyt wielu, miałby się nie powieść, czeka nas Wielkie Powtórzenie, rozbudzenie drzemiących w Europejczykach demonów, tych samych, które ponad wiek temu kazały ruszyć im w okopy Verdun i Gorlic. Unia Europejska chronić miała bowiem przed ich odrodzeniem i – jak się okazuje – w swej obecnej formie nie podołała temu zadaniu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s