
(Calderaida w jednej z restauracji w Cacilhas, czerwiec 2017, źródło: a.b.)
Przedmowa
Opowieść o Portugalii to cudza opowieść. Nie mam dla niej nawet własnego języka. Próbuję, składa się więc z wrażeń (choć wydaje się pozbawiona zmysłowości), cytatów, fragmentów: przestaję wierzyć w umiejętność zapisu, w jego sens. Może pora w Portugalii zakończyć pisanie bloga?
Skoro niespodziewanie podróż staje się podróżą kuchenną, usiłowanie opowieści o niej przypominać zaczyna açordę ze słów albo calderaidę, do której autor bloga wrzuca notatki z telefonu i żółtego notesika.
Zmysły. Węch
Zapach słonego oceanu na lotniskowym parkingu.
Zapach świerszczących ziół.
Zapach zmęczonego morza.

(Świerszczące zioła, Monchique, czerwiec 2017, źródło: a.b.)
Z notatek. Sen
– Did you sleep well?
– Actually I have insomnia.
Początek cudzej opowieści
Na parkingu pod supermarketem zatrzymała się biała furgonetka, wyładowana torbami i deskami. Wysiadła z niej panna wodna w bordowym kostiumie, ostrożnie postawiła stopy na ciepłym asfalcie. Nigdy nie byłam w Kalifornii – powiedziała.
Zmysły. Wzrok
Brązowe doliny w wieczornej mgle przy autostradzie A22. Rude włosy czekające na skwerze na miejsce w restauracji w Aljezur. Rudy, wpadający w czerwony: kolor tutejszej ziemi. Niebieska linia na murze. Białe światło słońca.
Scenki. Monchique
1.
Starsze panie wypatrują w progach domów. Chowają się dopiero kiedy metr, dwa. Dwoje staruszków w pergoli spogląda na Dziecko. Chłopiec czy dziewczynka? – pytają, ale zrozumiemy to daleko na górze.
2.
Strażacy siedzą przy opuszczonej do połowy masztu fladze. Domyślamy się wówczas żałoby narodowej. Czy nieszczęście jest bardziej prawdopodobne, gdy się nie ruszasz z domu, czy gdy wyjeżdżasz?
3.
Pani w markecie: jakie piękne dziecko! Moja córka ma czternaście miesięcy. Wzruszają ją inne dzieci, też tak mam.

(Przylądek św. Wincentego, czerwiec 2017, źródło: a.b.)
Z końca Europy
To jest koniec naszych marzeń, ostatni skrawek, cypel. Dalej na południe i zachód nie ma już nic. Ocean z hukiem spada po skorupie żółwia. Na krańcu Europy: kamyczki, potargane wiatrem krzewinki, lidl. Tam pójdziemy, tak jak chce Dziecko.
Scenki. Sagres
Smutek południa. Szare polskie chmury. Ta sama tęsknota przyjmuje inny przedmiot: Polacy śnią o stepach, Portugalczycy o oceanie. W smażalni ryb na osiedlu takich samych letniskowych domów jedyną kobietą jest A., jeśli nie liczyć leciwej kucharki o złych ustach. Wybieram ryby, których wygląd i nazwy nie mówią mi zupełnie nic. Ryby są złote. Zaraz nadejdą turyści i ich chorobliwy chichot.
Scenki. Lagos
Czarnoskóre kobiety w kapeluszach nad koktajlami w barze przy dawnym targu niewolników.
Z notatek. Liczby
40 mieszkańców w tej wsi tutaj, 50 dni płonie w środku drzewo – opowiada Antonio.
(18-21.06.2017)

2 Comments