(Tydzień usiłowania napisania czegokolwiek).
Dramat. Prokurator i wędrowny kaznodzieja. Agamben rozkłada go na akty: nigdy nie zwracałem na nie tak bardzo uwagi, na czas i miejsce akcji (po hebrajsku Gabbata – całe dzieciństwo najbardziej przerażało mnie to sformułowanie), role.
Opisywany na różne sposoby. Cytowany u Agambena Dante usiłuje legitymizować władzę polityczną, Bach (tutaj) chce przemawiać w imieniu Boga, a potem Lloyd Weber i Rice (tutaj) – w imieniu człowieka.
Prawdę powiedziawszy, czytając skupiam się na samym dramacie. Dopiero posłowie każe zastanawiać się nad teologią polityczną i obopólną – ze wskazaniem większego przegranego jak twierdzi autor – porażce prokuratora i proroka z Nazaretu.
W gruncie rzeczy jednak nie chodzi o to, aby Bóg coś udowadniał: twierdzi autor bloga. On zadowala się milczeniem, co czyni też przed Piłatem. Może to nauczka dla wszystkich, którzy każą mu mówić za dużo, koronują go w dziwnych krainach a potem odrzucają, gdy przychodzi jako biedny człowiek, uchodźca o semickim wyglądzie.
