Dziennik. Śliscy, partyjni i podnieceni

Zachęcam do tego, aby dotychczasowe opowiastki o osobach śliskich (tutaj, tutaj) i tych, których serce bije dla partii (tutaj, tutaj) traktować niepoważnie, bo przecież niemożliwe, żeby w demokratycznym państwie europejskim w drugiej dekadzie dwudziestego pierwszego wieku ludzie zachowywali się jak za późnego Władysława Gomułki.

Albo dzisiaj tych dwóch uniesionych patriotycznie. Pierwszy chciałby na znaczkach pocztowych umieszczać kontury Polski przedwojennej, bo tylko taka była prawdziwa i głosić chwałę żołnierzy wyklętych (to akurat częsta przypadłość). Każdy znaczek to może być jeden wyborca, pan wie, ile znaczków naklejamy na ślinę?

Drugi patriotą był od dzieciństwa, przynajmniej mojego. Wygrywał festiwal piosenki w Kołobrzegu w czasach, kiedy jeszcze go oglądałem (Nie płacz Szarloto wojna skończona, Hitler kaputt! – tak śpiewali a ja wówczas Kołobrzeg ceniłem bardziej niż Opole). Rok osiemdziesiąty piąty to zdaje się było niecały rok po zabójstwie księdza Popiełuszki, a pan już się wtedy patriotycznie unosił. Teraz też dopytuje czy są jakieś pieniądze dla patriotów takich jak on, bo młodzież powinna śpiewać o żołnierzach wyklętych (mówiłem, że częsta przypadłość?). On śpiewa na przekór lewakom. Płaczą mu na koncertach, wyją. On chciałby nowej kultury, nowego zjazdu w Szczecinie (to dopisuję ja, interpretator, miłośnik oportunistów (tutaj), ale bez przesady).

(23.05.2017)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s