Dziennik. Pan Poeta / Alicja

Pan Poeta

Pozwoli pani, że przeczytam pani swoje wiersze? – Pan Poeta wyszedł z wąskiego stoiska na stadionie i szepnął do A.

Nie, dziękuję – odpowiedziała niespeszona A., która w Sèvres mogłaby pracować jako wzorzec asertywności.

Tak właśnie było na tegorocznych targach. Dziecko spało. Pędziliśmy między stoiskami, nie zatrzymując się właściwie. Poeta Świetlicki siedział samotnie przy stoliku, oczekując na kogoś, komu mógłby podpisać tomik. Do kobiety, która schudła trzynaście kilo i napisała o tym memuar wiła się kolejka, którą trudno byłoby ominąć wózkiem.

Miało być inaczej. Jak rok temu. Tymczasem przechodziliśmy z wielkim żalem nad sobą. Że nie podchodzimy, nie rozmawiamy, nie kupujemy, nie rozkoszujemy się. Bo właściwie tyle książek, a nie ma czasu czytać. Bo tyle by się chciało albo lepiej chciałoby się napisać tak wiele, tyle stron a tymczasem jest się wielce niepoczytnym autorem bloga. Jedynie. Taki zapadł smutek na stadionie, że właściwie chciałem tylko kupić poezje Zuzanny Ginczanki, ale koniec końców, ich też nie kupiłem. A słońce, słońce jak wyszliśmy, grzało jak szalone.

Alicja

Alice1_3176250c_400x400

(Charles Dodgson, Edith, Lorina i Alicja Liddell, ok. 1859, źródło: dailymail.co.uk)

Jest coś Jarosławowego w tej opowieści o Charlesie Dodgsonie znalezionej w niedzielny wieczór w archiwum „New Yorkera” (Adam Gopnik, Wonderland. Lewis Carroll and the loves of his life, 9.10.1995). Poczucie tajemniczości życia i niemożność wypowiedzenia – poza literaturą – tego, co znaczące. Dlatego przepisuję:

Wówczas, prawie natychmiast po rozpoczęciu pracy nad książką dla Alicji, Dodgsonowi zakazano wstępu do domu Liddellów. Nie wiemy, co się wtedy wydarzyło: po jego śmierci, siostrzenica wycięła z dziennika strony opisujące dni sprzed wykluczenia go z domu dziekana [ojca Alicji]. Jedno, co pewne, odczytujemy z całości zapisów: jedenastoletnia Alicja Liddell była zupełnie nieprawdopodobnym obiektem westchnień nawet dla całkowicie nieneurotycznego mężczyzny (…)

Że był w niej zakochany, nie da się zaprzeczyć; że ze swojej natury była urocza, nikt nie powinien mieć wątpliwości (…)

Dla miłośników „Alicji” w tych wydarzeniach istotne są dwie rzeczy. Po pierwsze, szczególna siła charakteru bohaterki książek – Alicja jest jedną z nielicznych zdrowych na umyśle, świadomych i pewnych siebie postaci kobiecych w angielskiej prozie z czasów pomiędzy Jane Austen a Virginią Woolf – która wynika z siły konkretnej osoby. Alicja jest portretem, nie wyobrażeniem. Po drugie, tajemnicza melancholia i piękny patos książek odnoszą się do czasu pisania, kiedy owa silna postać na dobre odeszła z życia Dodgsona. Nie jest to książka pisana dla Alicji, ale o niej (…).

Ostatnim dziełem Dodgsona był elegancki, nie całkiem logiczny dowód na niemożliwość piekła. Pod koniec jego długich, absurdalnych zdań można się roześmiać, ale poza nimi, wydaje się, że istnieje Prawda albo nawet Bóg.

(21.05.2017)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s