Liao Yiwu, Za jeden wiersz. Cztery lata w chińskim więzieniu, Czarne 2017

Zwykle nie czytam literatury więziennej ani łagierniczej. Podobnie zresztą jest z filmami. Lubię wierzyć, że zło jest jedynie brakiem dobra. W moim naiwnym świecie daję każdemu szansę. Ale oto zjawia sią Liao Yiwu, ten sam, dzięki któremu pojechaliśmy do Chin (tutaj), i opowiada o tym, jak sprzedawcy brzoskwiń dokonują linczu, opowiada brutalnie i wyciąga z tej opowieści straszne wnioski: kilka miesięcy temu ulegliśmy zbiorowemu złudzeniu, że Chińczycy są nieustraszeni – widok brutalności tego małomiasteczkowego motłochu uświadomił mi jednak, że uczestnicy protestów zdolni są do okrutnego poniżania własnych rodaków (s. 66).

Zło jest jedynie brakiem dobra: kiedy zamykam oczy, bardzo chcę w to wierzyć. Zaciskam powieki tak mocno, że litery ledwo do mnie docierają. Powoli, dzień za dniem odczytuję opowieść o innym świecie, opowieść cuchnącą fekaliami, spermą i potem. Opowieść o napotykaniu żywych umarłych oczekujących egzekucji, o poniżeniu, wobec którego eksperyment Zimbardo jest tylko niewinną igraszką. Wstrząsający i – po raz kolejny – dogłębnie ekshibicjonistyczny zapis.

Ale na tym dnie człowieczeństwa, podobnie jak na Łubiance w latach czterdziestych ubiegłego wieku, czemu dziwiłem się czytając Marci Shore (tutaj), i tak poziom czytelnictwa jest wyższy niż w Polsce w roku dwa tysiące siedemnastym: Koledzy natychmiast rozdrapali większość książek, które przyniosłem z biblioteki. Ja wziąłem tę, której nikt nie chciał – Rok 1984 George’a Orwella (s. 358).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s