Philip Larkin, Zimowe królestwo, Biuro Literackie 2017

tumblr_oipyomrNWH1qh2o8no1_1280_400x400

(autor nieznany, Kobieta w śniegu na Uniwersytecie Kentucky, 1940, źródło: tumblr.com)

O tym, że „Zimowe królestwo” jest prozą poetycką dużo napisał w posłowiu jego tłumacz, Jacek Dehnel. Natomiast ostatnią osobą, która powinna pisać o jego muzyczności jest autor bloga. Świta mi coś jednak w głowie: trzy części jak w formie sonatowej. Koncert, wieczorny barokowy koncert po lekturze Larkina w samolocie.

„Zimowe królestwo” jest koncertem. Łatwo nawet określić tempo poszczególnych części, skoro pierwsza i trzecia dzieją się w ciągu połowy dnia, a środkowa – przez trzy tygodnie. Symetria: i w ekspozycji, i w repryzie – rozmowa z Ansteyem; Symetria, po raz drugi: rozmowa z panną Green (część pierwsza) – rozmowa z Jane (część druga) – rozmowa z panną Parbury (część trzecia). Dwa tematy – nad określeniem tematów zastanawiam się najdłużej – osamotnienie/obcość w tonacji molowej i pojawiający się nieco później temat miłosny, który najwyraźniej wybrzmiewa w części drugiej. W kodzie, spotkaniu Katherine i Robina, oba tematy splatają się by wyciszyć w harmonii.

Jest więc „Zimowe królestwo” zimowym koncertem. Cichutko nad chmurami, jakby autor bloga w uszy wetknął słuchawki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s