Dziecko biło sobie brawo aż w końcu zasnęło. Siedziałem nad Pilchem na kanapie i przyszła A. – Chcesz cuksa? – spytała. Kto by nie chciał sobie o dziesiątej wieczorem podnieść poziomu glukozy? Po czym A. wręczyła mi bombonierkę z marksa i spencera. Usiedliśmy nad nią i jedliśmy, jedliśmy aż do ostatniej czekoladki.
Przy okazji przypomnę swoją ulubioną kinową scenę samobójczą: tutaj (13.02.2017).
