Toni Erdmann

To przeraźliwie smutny film o samotności, właściwie o dwóch samotnościach, różnych od siebie i nie mogących znaleźć żadnej wspólnej części. Nawet, kiedy pojawia się śmiech, a pojawia się często zwłaszcza w trzeciej godzinie filmu, to jest to gorzki śmiech. Ten smutek trwa długo a zdaniem i A., i moim, chyba za długo, bo żeby dojść do dość banalnego wniosku, że życie przepływa przez palce a dzieci rosną i odchodzą, wystarczyłoby półtorej godziny, nie prawie trzy.

Samotność ojca-emeryta, którą on usiłuje pokonać mniej lub bardziej nieudanymi żartami; samotność córki-międzynarodowej konsultantki, której życie toczy się między spotkaniami, prezentacjami oraz kokainą i seksem dla rozluźnienia: w kategorii najgorsze sceny erotyczne „Toni Erdmann” z zielonym ciasteczkiem staje na podium. Samotność, jak się okazuje w ostatnim dialogu, nie do przezwyciężenia. A gdzie tu sens życia, czymkolwiek on jest?

Ale ten film można potraktować też inaczej: jako krytykę systemu negującego wartość osoby (to, co mówi Franciszek!); kapitalizmu, który alienuje coraz bardziej na poziomie społeczeństw i jednostek. Na oddzielną rozprawkę zasługiwałby temat: „Rumunia w oczach Zachodu”. Biedne podwórka z umorusanymi dziećmi, ulegli i podlegli pracownicy z ambicjami, nocne kluby ze striptizem. Gdyby akcja „Toni Erdmann” toczyła się w Warszawie, występowałaby już reduta obrony narodu czy jak to się tam nazywa a dziennik telewizyjny poświęciłby tej niemiecko-austriackiej prowokacji cały materiał. Rumuni za to znoszą to cierpliwie: dyrektor Iliescu z „Toni Erdmann” to przecież komendant policji z „Egzaminu”.

Słowa klucze: pisanki, sztuczne zęby, mały palec u nogi

3,0/3,0

(źródło: filmweb.pl)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s