Dziennik. Opowiadanie z cesarsko-królewskich czasów

Działo się to dzień po tym jak Gawriło Princip swoim seicento dokonał zamachu na premier Cekanii, gdzieś na północnych rubieżach państwa, które rozlewało się od Adriatyku po podkarpacką nieckę.

Wiele znaków było już przedtem: do autora bloga napisał oficer C.K. regimentu artylerii zgłaszając się na organizowane przez tegoż spotkanie. A potem był zamach.

Otóż tego dnia siedzieli w knajpie, pod portretem najjaśniejszego prezesa, na który napaskudziły muchy, zastanawiając się, co też z Gawriło Principem stać się powinno.

Czapa jak nic – powiedział taki jeden, co to ostatnio nerwowo popalał papierosy po ważnym spotkaniu, usiłując napotkanym hofratom donieść na kolegów. – Pewnie, pewnie – odezwały się głosy, wspominając jak to drzewiej w Cekanii trzeba było polować na psy, żeby dzieci nakarmić. – Rozstrzelać z całą rodziną, i adwokatem, co to nie zgadza się z linią cesarsko-królewskich śledczych – dodał ktoś inny jeszcze bardziej radykalny – a seicento koniecznie do kasacji.

Usłyszeli chichot, chichot narastał w knajpie, cała knajpa trzęsła się od chichotu. To chichotała Historia, Historia umierała ze śmiechu. (To było największe zadziwienie w całym Sarajewie: sąd skazał Gawriło Prinicipa na więzienie, nie na szubienicę).

(11.02.2017)

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s