Dziennik. Środa, koniec grudnia

Nizina

Smutno mi – mówię do A. – Ale nie martw się – dodaję na wypadek, gdyby A. rzeczywiście się tym zmartwiła. – Odkąd pamiętam wpadałem w depresję między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem, podobną do tej z końca sierpnia (ta akurat mi przeszła, odkąd wrzesień nie jest początkiem niczego). Wprawdzie w kierunku lata już dwie minuty, ale jakoś nie przekonuje mnie M., gdy o tym pisze.

Chleb

Właściwie jedyne, co warto zapamiętać z tego dnia to chleb. Chleba naszego kukurydzianego daj nam dzisiaj.

Autor bloga chce odzyskać wiarę w bloga

Wierzę, że zapis to jedynie zapis. Wierzę, że nie składa się on z wody, ale z rzędów zer i jedynek. Wierzę, że nie jest on publicznym striptizem na ekranie kina Rozkosz, lecz rzeczą wyobrażoną, nawet jeśli w środku występuje prawda. Wierzę, że jest rodzajem literatury, a nie pojękiwaniem.

(28.12.2016)

Dodaj komentarz