Dziennik. O czytaniu na Placu Wilsona

Szło ich dwoje, popołudnie, które w grudniu jest wieczorem. Najpierw spojrzał on. Ku..a, na pasach książkę czyta – powiedział z nieskrywaną pogardą, akcentując czyta, tak jakby była to czynność haniebna a autor bloga na pasach co najmniej opróżniał pęcherz albo rozchylał poły płaszcza. Potem spojrzała ona, wzrokiem zimnym, widać chciała ujrzeć kobietę z brodą albo cielę z dwoma głowami.

Autor bloga podniósł wzrok znad „Depesz”. Zamachał czułkami i oblizał szyję (09.12.2016).


Dodaj komentarz