Jarosław Iwaszkiewicz, Rachunki włóczęgi, Zeszyty Literackie 2016

5d29ac67d3e88cb3e9bf3038ec8e88cb_400x400

(Luigi Crocenzi (nieprawdopodobny fotograf, s. 48), Borgate romane, 1947, źródło: pinterest.com)

Wszelkie działania przedsiębierzemy celem zaimponowania komuś: chociażby samemu sobie (s. 145)

Kiedy kolega rzucił mi, wychodzącemu z pracy, że jest nowy Jarosław, zamiast jechać do optyka po okulary A., wysiadłem przy uniwersytecie i pobiegłem do księgarni. Ach, jaka odmiana od Maryjki. Lubię Jarosława, nawet, gdy bywa niemożliwy, jak wtedy, gdy rozwodzi się z zachwytem nad Edwardem Gierkiem. Za chwilę bowiem opowiada o Piazza Armerinie i opisuje Wyspę, na którą, dzięki niemu, trafiłem.

Ba, czasem wystarczy jedno zdanie, takie jak to wypisane na początku. Po raz kolejny Jarosław mówi coś o mnie (na tym polega ta przedziwna relacja między autorem a czytającym; dopiero autor uświadamia czytającemu rzeczy, na pierwszy rzut oka, oczywiste).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s