Maria Dąbrowska, Dzienniki powojenne, tom 1, Czytelnik 1996

Pokusiłem się o dziennik Dąbrowskiej z powodu K., która tutaj podrzuciła mi fragment z „Nocy i dni”. Pisałem wówczas: Całkiem prawdopodobne, że gdybym wtedy trafił na dzienniki Dąbrowskiej, zupełnie kto inny byłby dziś moim literackim guru. Otóż nieprawdopodobne, co było do udowodnienia.

Nie wiem, co takiego jest w dziennikach Jarosława, że go potrafię zrozumieć, więcej nawet rozgrzeszyć. Może ta dwuznaczność, coś, co dostrzegam też w sobie? Może ta pożądliwość życia za wszelką cenę, ta, której nie da się wyrazić? U Dąbrowskiej tego nie ma, jej melancholia jest melancholią dla mnie obcą. Co z tego, że to ona, nie Jarosław w większości przypadków miała rację?

Czasem tylko coś drobnego zachwyci autora bloga (fragment poniżej przypomina to, o czym on sam pisał pewnego razu, tutaj):

– Nie mogę bo zaraz idę do komunii. Pani zna pewno tę historię z pierwszym piątkiem w miesiącu?
– Nie, nie znam.
– No więc, kto dziewięć pierwszych piątków w miesiącu pod rząd chodzi do Komunii Świętej, ten nie będzie umierał bez łaski boskiej.
– To znaczy – bez sakramentów?
– Tak, bez spowiedzi, komunii.
– Skąd u Pana Boga takie upodobanie do pierwszych piątków w miesiącu?
– Tego to ja już nie wiem. (s. 163, interpunkcja moja).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s