Notatki do dziennika spod Świętego Krzyża

P1400262_400x400

(Widok na Święty Krzyż, październik 2016 r., źródło: a.b.)

Mam dość! – stwierdziła stanowczo A., kiedy minęli już grójeckie sady i wjeżdżali powoli w zaradomski mrok. Na wypowiedź Dziecka nie trzeba było długo czekać: – Mam dość! – powiedziało po swojemu, gdy objeżdżali Szydłowiec.

Takiego mnóstwa gwiazd nie widział od dawna. Gdyby nie Dziecko, położyłby się w mokrej trawie i podziwiał. Zresztą znał to miejsce i niebo nad nim. Ile to już lat? Więcej niż dziesięć, może piętnaście? W tamtej wsi nie było jeszcze elektryczności we wszystkich domach. Przychodziła ludowa poetka i recytowała jakieś okolicznościowe poematy a jego najbardziej pasjonowało niebo. Wpatrywali się w nie. Czasem, początek sierpnia, spadała jakaś gwiazda. Wielki Wóz, Mały Wóz, Kasjopeja, niewiele więcej umiał pokazać dzisiaj.

– Po co tu przyjechaliśmy? – spytała H., pili słodką herbatę z termosu, Dziecko spało, właśnie wtedy zaczął się październik.

Po górze snuły się wycieczki. Oni też się snuli. Było mu dobrze. Choć starał się tego nie okazywać, ludzie byli mu potrzebni do szczęścia. – To jest naturalne, to jest gołoborze – powiedziała jakaś pani z wycieczki obok. Po horyzont było mgliście żółto.

Wierzę w cuda zwyczajne, codzienne – chciał wyjaśnić w odpowiedzi. – Ale nie potrafię zrozumieć, dlaczego się zdarzają lub nie zdarzają, czy to nie przypadek? Albo, nie daj Boże, ironia? I jeśli są, a chciałbym wierzyć, że są, to dotyczą tylko jednostek. Nie ma Matek Boskich walczących przeciw sobie w imię narodów lub królów, to legenda.

Ogniska zawsze go zasmucały. Kiedyś gdzieś siedział nad ranem przy ziemniakach i postanowił, że wyjedzie do Wa. Siedemnaście lat teraz mija. Schował do dłoni przestudzonego ziemniaka i poszedł do A., która usypiała Dziecko.

Król kotów (…) Jego koty są zawsze niezależnymi stworzeniami. Mogą być radosne, ale częściej są demoniczne w swej tajemniczej uważności (Richard B. Woodward, „Are They or Aren’t They?”, 7 października 2013 r.)

Zgadzam się z tobą, prawdopodobnie banalne i pospolite, ale jednak życie. Nigdy nie wierzyłem w jego sens, ale uważałem i uważam, coraz częściej, że życie nad śmiercią ma przewagę, z którą, póki żyjemy, musimy się godzić (E. Rylski, Na grobli, s. 175).

(30.09-02.10.2016)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s