Zjednoczone stany miłości

Zjednoczone_3_400x400

Przerost formy nad treścią – oburzała się Jo. na Berlinale, więc bardzo chciałem Jo. udowodnić, że się pomyliła, wiele trudu mnie to kosztowało, niedzielne popołudnie poświęciłem i jesienią pachnący Mokotów, i na nic. Nie widziałem do tej pory tak antykobiecego filmu. W ogóle dziwna z nim historia.

Forma. Zdjęcia są perfekcyjne, dawno nie widziałem takich ujęć. Wanna w niebieskiej łazience. Nocne osiedle (pamiętam takie nocne osiedla i ich przepastną tęsknotę). Symetria klatki schodowej. Gdyby to był album z fotografiami, przeglądałbym zachwycony, szturchając łokciem A. i mrucząc: no, zobacz, genialne.

Udało mu się pokazać schyłek, który jest początkiem. Szukam we własnych wspomnieniach i nawet cud odnajduję. Że rysa na policzku Matki Boskiej będzie szła do jej serca, a jak dojdzie – to koniec świata. O tym rozmawiają dwie dziewczynki w szkole, oglądając obrazki. Zrozumie to tylko ten, kto żył w tamtych betonowych czasach, na osiedlach z pawilonami handlowymi, kaplicami kościołów w budowie i widokiem na szczere pole.

Treść. Każdą z tych historii, bo na film składają się trzy historie (w sumie cztery, ale bohaterka czwartej jest w tle każdej z pozostałych), obejrzałbym chętnie jako klasyczną fabułę. Może poza pierwszą, bo temat romansu z księdzem jest już oklepany i nikogo nie bawi. (Spojler) Za to opowiastka o dyrektorce szkoły ze sznurem pereł na szyi topiącej uczennicę, córkę swojego kochanka, jest majstersztykiem.

Niestety mój problem z filmem Tomasza Wasilewskiego pojawia się tam, gdzie forma łączy się z treścią. Nijak mi jedno do drugiego nie pasuje. To, co wydawać by się mogło wyrafinowane lub wysmakowane, okazuje się być pretensjonalne i nudnawe. Wszyscy troje widzimy w formie podobieństwo do Seidla, ale on stosuje ją w zupełnie innym kontekście fabularnym. Nagość u Seidla jest uzasadniona, podczas gdy tu dla części scen (np. kąpieli nagich staruszek) uzasadnieniem jest jedynie wymóg formy. (Przyznaję, zdarzają się też sceny, w których forma i treść łączą się bez zarzutu, jak choćby scena obmywania w ostatnich minutach filmu).

Słowa klucze: ajerkoniak, kanarki, plakat z koncertu Whitney Houston

(3,5/3,0)

(źródło: stopklatka.pl)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s