Dziennik. Śniadanie z bogaczem

 

Za kontuarem zniszczony gość do kawy wsypuje sobie dziesięć cukrów a potem wyciąga wymiętą dyspozycję wypłaty pięciuset milionów złotych, nowiutką, Kraków, sierpień tego roku. Krztuszę się prawie w tej ikei parówką bądź jajecznicą bądź plackiem ziemniaczanym. Widziałaś? – pytam A., ale A. nie podgląda obcych ludzi (24.09.2016).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s