Wchodzić do znajomych miejsc jakby były nieznane – bardzo intrygujące uczucie. Znowu wracam na parcelę Hani I. (tutaj). Oglądane latami pokoje pozbawione lokatorów wyglądają na dawno opuszczone. Umysł nie może się oswoić, próbuje zarejestrować fragmenty rzeczywistości, które zgadzają się z pamięcią. Bez ludzi miejsca tracą znaczenie: taki morał mogłem wymyślić w Pomepejach i Paestum, a niekoniecznie w urzędzie.
Najgorsze w tym: nie da się z W. wypić kawy (16.09.2016).
