Dziennik. O mirabelkach i wskrzeszeniu Dżordża

Pory roku zmieniają się, gdy na spacerze rozdeptujemy coraz to inne owoce. Najpierw były morwy, potem wiśnie. Teraz, plask, przejrzałe mirabelki. Mirabelki z nich najbardziej melancholijne.

Tego roku też dżem figowy, lecz o ostrym smaku. Tyle dni się nim zajadam, aż wreszcie sprawdzam skład. Nie ma w nim ziarenka gorczycy: jedynie ester. Za łatwo ulegam ułudzie (ciągle powtarza mi A.)

Rodzice obiecują, że wskrzeszą Dżordża, który smętnie zwisa na wieszaku. Podobnie jak Dionizos odrodzi się, gdy tylko wrócimy do Lu. (28.08.2016)

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s