Dziennik. Popołudnie na Krakowskim Przedmieściu

(Edvard Munch, Wieczór na Karl Johans gate, 1892, Muzem Sztuki w Bregen, źródło: wikipedia.org)

Delikatna biała mgła oblepia latarnie, na których już zwisa Boże Narodzenie. Szkolne wycieczki planują czas wolny, zwiedziły zamek a wieczorem pójdą do teatru. Nawet białogłowa w kawiarni wie, że ze mną coś nie tak w listopadzie: a pan dzisiaj espresso, macchiato czy latte? Gdzie te czasy, gdy wszystko było jasne?

Nawet w zapisywaniu wahanie: wybierać należy do zdjęć i opisów rzeczy ważne, nieustannie sobie powtarzam, ale, po chwili powątpiewam, cóż po nich, kiedy później nie potrafisz przypomnieć sobie tła: wyglądu miejskich autobusów w Ljubljanie, neonu nad Domem Sportu, drzew na siedemnastce jesienią przeprowadzki. Opisywać i fotografować należy więc niezauważalne, to znaczy tło. Bo w tym tle ty. (Mogłem podpisać ten fragment jako uwagi nad antologią Szczygła).

Wykreśliłem dziś ze szkiców cały jeden wpis: nie, nie będzie o Polsce (27.11.2015).

 

Dodaj komentarz