Dziennik. Kroniki upadku, tom 4

Dworzanie chyłkiem przemykają po pustym Wawelu. Truchło już w drodze z północnego lasu, tak dalekiego jak złoty pociąg. Stygnie nam Zygmunt August, a może już gnije. Kanclerz snuje intrygi jak zwykł był i przedtem. Za to dwórki robią się opryskliwe, strojąc krzywe miny. Po zamkowych ogrodach spacerują wrony. Anna zasępiona.

Taki bezwład i rozkład, że autor bloga odwiedza blogi cukiernicze. Ślinka mu cieknie, zastanawia się czy nie ustawić sobie tapety z tortem Esterhazy.

(05.11.2015, Sylvia każe zapisywać cztery strony dziennie)

3 Comments

Dodaj komentarz