Bartosz Jastrzębski, Jędrzej Morawiecki, Maciej Skawiński, Jutro spadną gromy, Fundacja Sąsiedzi 2015

 

1. 

Jeśli na jakąś książkę czekało się długo, przepisywało się ją z listy zakupów na kolejną listę, a ona się wciąż nie ukazywała, to chyba można szczerze wyznać, że się przeżyło zawód. Zwykle to R. czepia się braku mapy, ale tutaj ten brak to jakby metafora problemu z całym reportażem. Podróż po Syberii w „Czterech zachodnich staruchach„, które mnie tak zachwyciły, była prawdziwą podróżą, natomiast po Podlasiu autorzy krążą, wyjeżdżają i wracają, brakuje im jakiejś głównej myśli, planu, schematu, mapy właśnie. Czytelnicy otrzymują więc misz-masz, mydło i powidło, w którym owszem trafiają się istne perełki (jak opowiastka o szczurzycy), ale obok nich ciągną się wywody o manicheizmie, wyglądające jakby miały służyć zapełnieniu prawie dwustu stron. Bądźmy sprawiedliwi: prawie dwustu stron zapisanych wartką i przyjemną w lekturze narracją.

Dobra, rozgryźli mnie w jednym ze zdań, pisząc, że od opisów Podlasia oczekuje się magii i egzotyki. Rzeczywiście oczekiwałem podróży śladami religijnych wizjonerów, cudotwórców, szeptuch i tym podobnych, opisanej podobnie jak w Buriacji, gdzie autorzy sprawnie połączyli warsztat reportera i antropologa. Oczekiwałem relacji z egzotycznej podróży po Polsce, udowodnienia, że Trobriandy są tuż, tuż.

Największy zawód nad „Jutro spadną gromy” przeżył mój wewnętrzny etnograf, ten z poprzedniego wpisu.

2.

Jeden z fragmentów książki brzmi całkowicie nieegzotycznie, ale właśnie w nim, w opisie Białegostoku, odnajduję to, o czym w odniesieniu do Lu., opowiadał mój blog przez swoje pierwsze trzy, cztery lata, a może i dłużej. O pięknym porzuconym mieście. Wystarczy tylko zamienić nazwy, by czytać:

Warszawa wyssała intelektualnie moje rodzinne miasto. Ja bym naprawdę został, gdybym miał w Lublinie choć dwie bliskie osoby. (…) Lublin to slow motion. Niemal bezczas. W Warszawie wysiadam z pociągu i zaczynam biec. Po Lublinie jeszcze się chodzi. Łączy się tu metropolia i prowincjonalne miasteczko (s. 37).

Taki moment w czytaniu, gdy zaczynasz doznawać ataku nostalgii. Jak dawno po mieście już nie chodzę.

(Dopisane: akurat „Czarne” bardzo intensywnie reklamuje obecnie reportaż „Białystok”. Ciekawi mnie jego zestawienie z „Jutro spadną gromy”. Na pierwszy rzut oka, po zapowiedziach, „Białystok” idzie w niepokojącym kierunku – o którym już tutaj pisałem – to znaczy stereotypizacji i stygmatyzacji miasta. Białystok- rasizm, Lublin – dewocja, Łódź – przemoc w rodzinie).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s