W nocy przeprowadziliśmy się na Włochy. Ulica kończyła się i szło się po piasku. Za krzakami wartko płynęła jakaś Wisła. Droga wznosiła się na wzgórze. Stały tam chałupy, takie jak z „Kota Filemona”, ta jedna z mirabelkami to była nasza. Jak my na spacery stamtąd będziemy chodzić – zastanawiałem się po cichu, bo ta przeprowadzka, w tym śnie, to jednak nie był mój pomysł.
Wiem, że ten koszmar – przenieść się na Włochy – to za karę, bo chciałem napisać, że żałosny wynik żałosnego referendum żałośnie kończy żałosne rządy (a to referendum to nie jest wyjątek, to tylko przykład tego jak nieudolnie i bezrozumnie działa to, co autor bloga ma okazję obserwować od środka.)
(08.09.2015)
